26.08.2012
Rozdział 4
Narracja Bloom
Po moich policzkach ciekły łzy. Zawsze płakałam słysząc takie historie.
- Boże Em. Będę ryczeć. Jakie to romantyczne - szepnęłam
- Szkoda, że się tak skończyło - szepnęła i zniknęła
Boże. Żal mi było jej. Emily ciągle mi pomaga i robi dla mnie wiele. Teraz ja powinnam zrobić coś dla niej. I to powinnam zacząć od zaraz. Skierowałam się do laptopa by zacząć szukać informacji potrzebnych mi do tego. 2 wojna światowa to był jedyny temat, który interesował mnie z historii. Reszta to były nudy. To był przedmiot na którym większość lubiła sobie pospać. Nie spodziewałam się znaleźć od razu tego co potrzebowałam: Instytut Pamięci Bohaterów Narodowych Grecji w Atenach. Muszę porozmawiać z rodzicami ale najpierw szkoła. Miejsce tortur.(...)Byłam zdenerwowana. Emily nie pojawiła się ani razu. Bałam się o nią. Była moją jedyną i najlepszą przyjaciółką. Gdy weszłam do domu zobaczyłam jak rodzice pichcą w kuchni obiad. Byli tacy zakochani. Jak nastolatkowie.
- Hej Wam - powiedziałam uśmiechnięta
- Cześć słoneczko. - mama spojrzała na mnie - Dobrze czego chcesz? - spytała
-Nom chodzi ototo...- jąkałam się - Pomyślałam sobie, że ferie mogłabym spędzić u Filipha w Grecji. No oczywiście jeśli się zgodzicie - powiedziałam szybko.Uśmiechnęłam się od ucha do ucha czekając na ich reakcje.
- Córciu jeszcze trochę czasu jest więc rozważymy to - powiedział ojciec
Wiedziałam, że temat już zakończony. Gdy kierowałam się już na górę usłyszałam informacje o przemówieniu prezydenta za godzinę w centrum handlowym. Prezydent! Cholera. Szybko zawróciłam po drodze biorąc kurtkę. Musiałam prędko tam się dostać zanim zacznie żeby się rozejrzeć. Gdy weszłam do środka tłum gapiów, reporterów, ochroniarzy i całej reszty. Przechadzałam się rozglądając dookoła ale żadnego ducha nie było na widoku. Postanowiłam schować się w tłum i posłuchać cudownych obietnic prezydenta(...) Minęła godzina a prezydenta jak nie było tak niema nadal.
- Hej. - usłyszałam po lewej
Omal nie podskoczyłam, widząc Emily. Blondynka pokręciła głową.Zaczęło się. Ludzie zaczęli klaskać.Patrzyli z podziwem na osobę wchodzącą na podium. Prezydent Stanów Zjednoczonych popatrzył na nas chwile po czym zaczął mówić:
-Drodzy Obywatele.Jestem tutaj razem z wami byśmy tworzyli nasz kraj.
My razem możemy stworzyć wszystko a osobno nie stworzymy nic.(...)
Narracja Jessego
Nie mogłem w to uwierzyć. Jak mój własny ojciec mógł mi to zrobić? Nie wiedział jak to jest, gdy nikt Cię nie widzi, gdy jesteś na granicy bycia martwym, ale nie możesz zaznać spokoju. Nie wiedział jak to jest.Wokół niego było mnóstwo ludzi. Wszyscy troszczyli się o niego jakby był z porcelany jakby w każdej chwili jego życie mogło się skończyć. I skończy się, właśnie teraz. Przyklęknąłem na kolanie, ponownie patrząc na trzydziestkę ósemkę w mojej dłoni. Oczami wyobraźni widziałem nagłówki gazet "Tajemnicze morderstwo prezydenta.""Sprawdza nie
został ujęty" Prezydent zaczął mówić, kolejne puste obietnice, słowa rzucone na wiatr,przyrzeczenia, których nigdy nie dotrzyma. I Ci naiwni ludzie, którzy patrzą na niego jak źrebak na matkę. A wszystko to jest tylko jednym wielkim oszustwem. Odblokowałem broń i zacząłem kierować ją w tył głowy mego ojca.
Narracja Bloom
- Bloom! Spójrz! - głos Emily był zdenerwowany
Podążyłam za jej spojrzeniem i dostrzegłam przystojnego ducha, który właśnie wycelowywał w głowę prezydenta. Rzuciłam się w tłum stojący przede mną.Jakąś anielską siłą przepchnęłam się na przód. Chłopak wyraźnie miał jeszcze problemy z wycelowaniem broni, jednak widząc determinację na jego twarzy, wiedziałam że mu się uda. Przeskoczyłam nad barierką, poczułam mocny uścisk ochroniarza na lewym nadgarstku, zamachnęłam się i z całej siły kopnęłam go w
krocze.Zatoczył się do tyłu. Już tylko dwóch ochroniarzy stało mi na drodze, dostrzegłam koło siebie Emily. Powaliła jednego z nich na ziemię. Mój kolejny zamach trafił w nos ochroniarza. Widziałam przerażenie na twarzy prezydenta, a przecież nie powinien się mnie bać. To nie mnie powinien się bać. Rzuciłam się na niego, dokładnie w chwili gdy usłyszałam wystrzał broni. Niewyobrażalny ból rozszedł się po moim ciele,promieniował gdzieś z tyłu, jednak rozchodził się
po całym ciele. Spojrzałam w górę. Duch zniknął, zamrugałam oczami. Widziałam jak przez mgłę. Ludzie byli przerażeni.
- Zadzwońcie po karetkę.
Mnóstwo krwi. Krew i ciemność.To było ostatnie co pamiętałam.
Narracja 3os.
Ludzie byli przerażeni.Krzyczeli,biegali wkoło nie bacząc na głośne prośby policjantów. Głowa państwa została szybko zabrane przez tajną ochronę a wokół rannej nastolatki. Pośród nich stała niewidzialna blondynka patrząc prosto na sprawce tego zamieszania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz