26.08.2012
Rozdział 6
-Jak pokaże ci gdzie mnie pochowali wystarczy?-spytał
Popatrzyłam na wszystkie zebrane duchy zastanawiając się co zrobić.Multum paparazzi,którzy
najprawdopodobniej nie dadzą mi spokoju pogarsza tą sytuacje i to bardzo.
-Zajmę się wszystkimi sprawami ale na spokojnie.Paparazzi nie mogą nic odkryć-powiedziałam
na co każdy z duchów się uśmiechnął-Co się tyczy Ciebie Jesse to zajmę się twoją sprawą.-dokończyłam po czym bez najmniejszych skrupułów położyłam się na łóżko.
Następnego dnia 23.30
Co robiłaby normalna nastolatka o tej godzinie?Zapewne uczyła się,spała,była z przyjaciółmi,oglądała jakiś film objadając się albo była z chłopakiem.A ja?Kopie w parku w mroźny wieczór dół by zobaczyć trupa,który zapewnię już zgnił.Co ja takiego zrobiłam,że mnie tak skazano.Chyba w poprzednim życiu popełniłam wiele zbrodni i teraz muszę odpokutować zapewne za te grzechy.
-Cholera-szepnęłam zmęczona odkładając łopatę.Wszystko mnie bolało a do tego było tak strasznie zimno.Potarłam zmarznięte ręce rozglądając się dookoła.Jak mnie gliny zgarną to będzie źle i to bardzo.Mam nadzieje,że żaden z reporterów mnie nie obserwuje teraz bo bym wpadła.Wreszcie je zobaczyłam.Aż musiałam odwrócić wzrok gdy zobaczyłem zgniłe ciało mężczyzny.Zobaczyłam portfel wystający z kieszeni spodni.Z zamkniętymi oczami oraz zatkniętym nosem sięgnęłam po ten portfel.Gdy zajrzałam do środka znalazłam
dokument tożsamości Jesse'go de Silvi.Cholera.Dobra chłopak mówi racje.No to Stany Zjednoczone mają prezydenta morderce.Oj teraz mój humor spadł do zera.Zaczęłam zakopywać ciało by jak najszybciej wrócić do domu.
Tydzień później
Nie wiedziałam co robić.Jak zacząć działać.Z Emily siedziałyśmy kilka nocy by obmyślić plan.Jesse nie odwiedzał mojego pokoju.Rozmawiał tylko z Emily chyba dlatego,ze nie byłam zbyt miła.Gdy po raz kolejny wracałam ze szkoły zamartwiając się sprawą Jesse aż los dał mi prezent.
-Cześć córciu-powiedziała mama gdy weszłam do kuchni
-Hej mamo.Co tam?-spytałam się jej
-Dobrze.Dostaliśmy zaproszenie od prezydenta na bal dobroczynny.Zostałaś bohaterką narodową,powinnaś pojawić się
na takiej imprezie jak bal w białym domu.-rzekła mama
-Jasne,czemu nie.Idźmy-powiedziałam bo wreszcie miałam jakiś początek rozpoczęcia
Wzięłam jabłko po czym szybko skierowałam się do pokoju gdzie była już Em i odziwo Jesse.
-Wreszcie się zjawiłeś w moim pokoju-powiedziałam dziwiąc się jego obecnością
-Emily stwierdziła,że powinien być blisko skoro pomagasz w mojej spawie.Chyba się nie wkurzysz,że tu jestem?-spytał się mnie
-Jasne.Dostałam z rodzicami zaproszenie na bal do białego domu-powiedziałam siadając przy biurku
-To super.-wykrzyknęła Em
-Nom.-stwierdziłam gryząc jabłko
-Ona tak zawsze?-spytał się Jesse Emily
-Tak.Zaufaj nam.Nie jesteś pierwszym duchem,któremu pomaga-powiedziała gdy ja myślałam o czymś zupełnie innym.
Następnego dnia
Cały dzień chodziłam po sklepach by znaleźć sukienkę na dzisiejszy bal.Bałam się.Ręce mi się trzęsą od samego dnia z nerwów sprawiając mi problem gdy zapinałam moją sukienkę na dzisiejszy wieczór.Wreszcie po kilku chwilach udało mi się ją zapiąć.O godzinie 16 wreszcie byłam gotowa.
Narracja Jesse'go
Siedziałem wraz z Emily czekając na Bloom,która szykowała się w łazience.Gdy wyszła szczęka mi opadła mi.Dziewczyna była ubrana w długą,w kolorze pomarańczowym suknie na ramiączkach.Włosy miała podpięte,kilka pasemek opadały na ramiona.Srebrna biżuteria idealnie pasowała do reszty.
-Eeee...muszę powiedzieć...że...ładnie...wyglądasz-zająknąłem się na jej widok
-Ee...Dzięki-powiedziała i zeszła na dół gdzie czekali na nią jej rodzice(...)
Narracja Bloom
Gdy dojechaliśmy do białego domu zobaczyłam tłum limuzyn,paparazzi i ludzi.Widziałam Jonas Brothers wraz Demi Lovato,Meg Rayan i kilka innych gwiazd.Niech mnie szlag.W co ja się wpakowałam.Niech ktoś mi powie za jakie grzechy?Gdy wysiadłam wraz z rodzicami zaczął się cyrk.Reporterzy zaczęli cykać mi od diabła zdjęć,zadawali pytania,które ledwo
słyszałam,wrzeszczeć do mnie.Szybko weszliśmy do środka i aż szczęka mi opadła.Sala była zapełniona ludźmi w tym niestety również reporterami.Wszędzie było ich pełno.Kelner zaprowadził nas do stolika przy którym mieliśmy siedzieć.Stojąc przy stoliku znajdującym się na samym środku sali balowej poczułam lekkie puknięcie w prawe ramię. Odwróciłam się,a moim oczom objawił się David.Syn prezydenta.
-Można prosić piękną damę?-spytał wyciągając dłoń w moją stronę.
-Ależ oczywiście.-rzekłam lekko się uśmiechając.
Cały czas nie wypuszczał mnie z rąk.Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się spuszczając głowę w duł.
-Coś nie tak?-spytał,a ja poczułam zmieszanie.
-Nie.-uśmiechnęłam się-Po prostu jestem pierwszy raz na takim balu-dodałam
-Oj przyzwyczajaj się.Moja mama jest Ci wdzięczna,że jeszcze nieraz Cię zaprosi-uśmiechnął się szeroko
-Taa.-szepnęłam pod nosem
-Słuchaj,muszę już iść.Obowiązki wzywają.-powiedział po czym odszedł
Chwilę przyglądałam się mu.Mam nadzieje,że mój plan wypali.On nie wiedział co ojczulek jego zrobił.Chyba.Szczerze zaczynałam się gubić.Dobra Bloom weź się w garść.Obiecałaś coś zrobić w tej sprawie.
Narracja Jesse'go
Widziałem jak ona tańczyła z synem jego,widziałem on odchodzi.
-Czemu ona nie działa?Czemu nic nie robi?-spytałem się Em z którą siedzieliśmy na górze patrząc obserwując Bloom i całą sale.
-Jesse ona obiecała,że ci pomoże to dotrzyma obietnicy.Daj jej działać.Daj jej zrobić to po swojemu-odrzekła Emily
-Ok-szepnąłem(...)
Narracja Bloom
Było już po północy.Do tej pory odkąd zniknął gdzieś David nie mogłam go znaleźć a mój plan polegał na tym,że najpierw musiałam się zbliżyć do niego i jego rodziny.
-Co się tak rozglądasz?-szepnął ktoś za mną.Odwróciłam się i ujrzałam Davida
-Obowiązki syna prezydenta wzywały ale już jestem wolny i mogę poświęcić czas na taniec z tobą jeśli oczywiście zechcesz-powiedział uśmiechając się promiennie z wyciągniętą dłonią.Moja dłoń powędrowała na jego dłoń by po chwili znaleźć się w jego ramionach.Mówiłam,że mimo wszystko,że ma morderce ojca i tak jest przystojny.Dawaj Bloom.Czas zacząć go podrywać!
Następnego dnia
Promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju zaczęły drastycznie mnie budzić.Każda kosteczka,każdy mięsień mnie bolał.Powoli próbowałam się zdrapać z łóżka ale mój stan był ciężki chociaż dobrze pamiętałam,że dużo alkoholu nie spożyłam.
-Dzień doberek!-krzyknął mi ktoś do ucha a ja z całym impetentem spadłam z łóżka raniąc swoje cztery litery.
-Em zamorduje!-syknęłam cicho bo nie wiedziałam czy ktoś przebywa w domu oprócz mnie
-Mogłaś tyle nie pić wczoraj-rzekła rodzicielskim tonem
-Haha-syknęłam wstając
W pokoju oprócz mnie i Em był jeszcze Jesse,który patrzył na mnie tak jakoś dziwnie.Nie miałam bladego pojęcia o co mu chodziło i chyba nie chciałam wiedzieć.
-Będziecie się tak gapić czy powiecie czego chcecie?-spytałam patrząc na nich jak na głupków.
-Jak poszło wczoraj?-spytała się Emily
-A dobrze-rzekłam-Rozmawialiśmy o błahostkach.Nie mogłam wypaplać o co mi chodzi już od razu no ludzie-dokończyłam widząc ich miny.Wzięłam ciuchy po czym skierowałam się do łazienki żeby uniknąć pytań ze strony duchów.Były one bardzo upierdliwe a mnie czekał bardzo ciężki tydzień,który prawdopodobnie skończy się katastrofą globalną lub innymi słowy moją śmiercią.
Najwięcej osób na moim pogrzebie to byłyby zapewne duchy.Ha!Nie no odbija mi.Dobra Bloom do dzieła!
Tydzień później
Minął tydzień od balu co powodowało u mnie depresje.Miałam nadzieje,że on zadzwoni.Ale nie dzwonił i chyba nie zamierzał.Zaczynałam wariować myśląc co zrobić w sytuacji kiedy mój plan z za przyjaźnieniem się z synem prezydenta się nie powiedzie.
Najwyżej zostanie mi włamywanie się do białego domu.hmmm.Tak i jak gliny mnie złapią skończę na zawsze w pudle.Cholera Bloom.Wdech i wydech.Uspokój się.Powtarzałam tak w kółko wracając do domu.Gdy wreszcie dotarłam i zobaczyłam,że
mama trzyma w ręku wielki bukiet czerwonych tulipanów.Zadrżałam.
-Cześć mamo.Od taty?-spytałam się jej
-Nie córciu.One są dla Ciebie-odrzekła rodzicielka i dała mi małą karteczkę,która była zapewne przy bukiecie.
Odtworzyłam ją i przeczytałam:
Na balu było świetnie.
Może zapoznalibyśmy się jeszcze
Proponuje mały wypad koleżeński do kina
Znasz adres gdzie mnie szukać
D.M
Uśmiechnełam się pod nosem.A jednak los ten raz był po mojej stronie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz