26.08.2012
Rozdział 7
Narracja 3 os.
Marzec.Mimo,że w niektórych częściach świata biały puch znikał z powierzchni ziemi w Stanach Zjednoczonych było go coraz więcej.Niektórzy chowali się w swoich domach siedząc przy kominku z kubkiem gorącej herbaty inni wykorzystywali to i spędzali czas na zabawy na dworze.
Narracja Bloom
-Ej to niefer-usłyszałam jęk Davida gdy dostał ode mnie śnieżką prosto w twarz.Już następnego dnia gdy dostałam kwiaty zadzwoniłam do niego i tak już od jakiś dwóch godzin spędzaliśmy czas na wygłupach.Rzucaliśmy się śnieżkami,ulepiliśmy 2 bałwany a nawet robiliśmy aniołki na śniegu.Mimo,że koło nas szwędało się pełno ludzi w garniakach bawiliśmy się świetnie.
-Aaaa-pisnęłam gdy dostałam w nos śnieżką od blondyna,który stał naprzeciwko mnie śmiejąc się ze mnie
-Ty...-syknęłam po czym szybko ulepiłam śnieżkę,która trafiła w blondyna.Zrobił groźną minę by po chwili zaczął biec w moją stronę na co ja z piskiem uciekałam przed nim lecz niestety silne ramiona Davida oplotły się wokół mojej tali.
-I co teraz?-szepnął mi prosto do ucha a jego oddech delikatnie je pieścił
-Zjesz mnie?-spytałam głupkowato nadal trzymana przez niego odwróciłam się w jego stronę. Uśmiechnął się i powiedział:
-Za wielka strata.Co powiesz byśmy poszli do zimowego,wesołego miasteczka?-zapytał się wypuszczając mnie z uścisku
-Ok.-zgodziłam się i bez słowa zaczęłam biec
-Ej niema tak-krzyknął do mnie blondyn biegnąc za mną.Ja wytknęłam mu tylko język i po chwili przyspieszyłam biegu ale i tak chłopak mnie złapał.No ludzie skąd on ma taką kondycje?Tylko dwa razy zostałam złapana przez kogoś gdy uciekałam.Przez gliny.Po tym wydarzeniu codziennie robiłam sobie rundkę wokół parku by mnie więcej nie złapano.A teraz?Ja dysze,tchu nie mogę złapać a ten stoi sobie jak gdyby nic i się uśmiecha.Musze poćwiczyć i to dużo.
-Co się śmiejesz jak papuga po krakersach?-spytałam zgryźliwie
-A co nie mogę?-odpowiedział pytaniem na pytanie.Śmiejąc się doszliśmy do mojej szkoły gdzie urządzono zimowe miasteczko.Gdy tylko wraz z Davidem pojawiłam się na widoku zaczęłam słyszeć ciche szepty typu "ona go zna?""Czy oni są razem?""Jak on może wytrzymać z tą brzydulą" i dużo,dużo więcej.
-Czemu oni tak się dziwnie patrzą?-szepnął mi blondyn gdy przechadzaliśmy się między stoiskami i karuzelami
-Nie jestem zbytnio lubiana nawet po tym jak uratowałam prezydenta a po drugie przyszłam z synem prezydenta więc wiesz...-szepnęłam konspiracyjnym szeptem na co ten tylko się uśmiechnął.Gdy przechodziliśmy koło stoiska z wróżbami kobieta,która tam siedziała złapała mnie za rękę po czym zaczęła mówić szybko:
-Zło na świecie czai się na świecie.Nieliczni przetrwają.Obrońca dobra będzie musiał wybrać.Księga umarłych wskaże drogę wybrańcu-szybko wyrwałam rękę by jak najszybciej odejść od tego stoiska.Nigdy nie wierzyłam w wróżby i różne tego typu rzeczy ale od kiedy zobaczyłam pierwszego ducha stwierdziłam,że wszystko jest możliwe nawet istnienie wampirów i wilkołaków.Mówię wam strzeżcie się bo kiedyś może wam taki wampir wyskoczy i ugryzie Was.Nie zdziwiłabym się.
-Czemu tak zwiałaś od wróżbiarki?-spytał się blondyn dając mi precla,którego przed chwilą musiał kupić.
-Mam złe wspomnienia-skłamałam szybko
-To co powiesz wróżbiarko na to byśmy poszli do mnie i obejrzeli jakiś film?-spytał się mnie zajadając precla i nie przejmując się wszystkimi dziewczynami,które wlepiały w niego swoje ślipia jakby miały go pożreć.
-Ok-szepnęłam uśmiechając(...)
Idąc jednym z korytarzy białego domu rozmawialiśmy na temat filmu,który obejrzymy.Kolekcja Davida liczyła oko 200 filmów wliczając te najnowsze.Wreszcie padło na Piratów z Karaibów.
-Zanim zaczniemy oglądać muszę zameldować się u ojca i matki-powiedział .Spojrzałam pytająco.
-No wiesz jak się nie zamelduje to pomyślą,że ktoś mnie porwał albo już leże gdzieś martwy-rzekł
-Jak mają cię porwać przy 10 ochroniarzach?-spytałam się go
-Zawsze jest jakieś 40% szans-rzekł przepuszczając mnie w drzwiach-niby-szepnął mi do ucha
Gdy ujrzałam prezydenta czytającego księgę umarłych moje serce zamarło z przerażenia(...)
Wieczór
chodziłam w tą i z powrotem w ciszy przez około 10 minut.Nie mogłam wydobyć słowa, żadnego. Cholerna księga umarłych.
-Niech go szlag trafi-krzyknęłam gdy Jesse wraz z Emily pojawili się w moim pokoju
-Kogo ma szlak trafić?-spytała się mnie blondynka ale ja uparcie wydeptywałam drogę nic nie mówiąc-Bloom!-krzyknęła mi prosto do ucha.Spojrzałam na nich nie wiedząc co o tym wszystkim już myśleć i opowiedziałam im o tym.
-Może to zwykły przypadek?-spytał Jesse a ja po chwili spojrzałam na niego krytycznym wzrokiem
-Trzeba znaleźć tą czarownice.Ona może coś wiedzieć-powiedziała a ja w myślach klaskałam za jej mądrość.Ja bym bez niej zginęła.
-Możemy iść poszukać w bibliotekach i księgarniach tej książki-dodał po namyśle Jesse
-To dobry pomysł choć mi się wydaje,że chodzi o ten jeden egzemplarz,który akurat posiada prezydent-szepnęłam
Postanowiliśmy zakończyć dyskusje na dziś a ja po długiej kąpieli poszłam spać(...)
Usłyszałam huk,który mnie obudził.Wkoło panowała ciemność.Gdy moje palce dotknęły włącznika i w pokoju zapaliło się światło poczułam ręce ściskające moją szyje.Zaczęłam się dusić,czułam strach i pustkę.Tym,który mnie dusił okazał się duch,mężczyzna około 30.Patrzył na mnie morderczym wzrokiem gdy w tym czasie ze mnie uciekało życie.Próbowałam oderwać jego rękę od moje gardła,wierzgałam nogami ale to na nic.Oprawca pochylił się i szepnął prosto do ucha:
-Lepiej zostaw tą sprawę w spokoju bo może się to dla ciebie i twojej rodzinki źle skończyć-po czym zniknął a ja siedziałam trzymając swoją ręka na sercu i próbowałam się uspokoić.Gdy w pokoju pojawił się Jesse i zobaczył mnie w takim stanie podszedł do mnie i otulił mnie swoimi ramionami.Choć nie był człowiekiem czułam ciepło bijące od jego "ciała",które mnie uspokoiło.
-Co się stało?-spytał patrząc na mnie troskliwie.Zamykając oczy opowiedziałam mu o nieproszonym gościu i próbie uduszenia.
-Połóż się.Ja posiedzę i Cie popilnuje-szepnął.Choć bałam się strasznie to szybko usnęłam pod opieką Jessego.
Następnego dnia
Po koszmarnej nocy dzień w szkole był jeszcze bardziej koszmarny.Chyba jestem skazana na pechowe życie.Nagle zobaczyłam ją,wiedźmę,która miała informacje potrzebne mi.Szybko za nią pobiegłam po chwili łapiąc ją za ramie.
-Pomóż mi-szepnęłam błagalnie
-Gdy zdobędziesz księgę znajdę Cie-po czym bez słowa zniknęła.Dosłownie.Musze się chyba wybrać do okulisty.Ze złości kopnęłam w pień drzewa a ból jaki poczułam w prawym palcu doprowadził mnie do jeszcze większej wściekłości.Niby jak mam zdobyć tą durną księgę?No jasne...
-Włamanie do Białego Domu.Jupii-pisnęłam ironicznie a starsza pani spojrzała się na mnie jak na jakąś wariatkę.Bo nią jestem.Tylko wariaci postanawiają się włamać do Białego Domu i tylko wariaci widzą duchy i im pomagają(...)
Ubrałam wygodne ciemne spodnie,adidasy,założyłam bluzę z kapturem.Włosy związałam w kucyk a do ciemnego plecaka włożyłam latarkę i rękawiczki po czym wyszłam "niewidzialnie" z domu.Spod garażu wzięłam rower i nie wiedząc kiedy znalazłam się na miejscu.W gardle czułam ogromną gule,której nie umiałam się pozbyć.Strach paraliżował moje ciało.
-Raz się żyje-szepnęłam schodząc z roweru i chowając go gdzieś w krzaki by nikt nie zauważył go.Założyłam kaptur na głowę,wciągnęłam rękawiczki po czym bezszelestnie przeskoczyłam przez mur by dalej skradać się aż niezauważalnie trafiłam pod otwarte okno.Drugie piętro...hmmm.ciekawe może zaraz zacznę fruwać?Bosko.Zaczęłam wdrapywać się na drzewo i po chwili wysiłku znalazłam się o dziwo w gabinecie owalnym.Odetchnęłam z ulgą zaczynając szukać księgi.Moje palce dotknęły jej w tym samym momencie,w którym do pokoju wszedł ochroniarz.
-Stój-wrzasnął w do mnie gdy ja już wyskakiwałam przez okno.Słyszałam w tyle odgłosy ochroniarzy biegnących w moją stronę.Jak najszybciej potrafiłam dobiegłam do muru przez który przeskoczyłam by nie patrząc na ukryty rower biec w stronę domu.Dopiero będąc w parku zrobiłam sobie przerwę by uspokoić swój oddech i serce.To był błąd.Poczułam mocne uderzenie w brzuch.Duchy...no pięknie.Dziesięć na jednego.Kolejne uderzenie w tył głowy powaliło mnie na ziemie.Wściekłe zaczęły mnie kopać po całym ciele a ja nie miałam siły walczyć z tymi upiorami.Nagle zawładnęła mną ciemność...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz