26.08.2012

Rozdział 8


Poczułam jak ktoś kładzie mnie na jakimś łóżku.
-Spokojnie nic Ci nie zrobię.-powiedział mężczyzna gdy próbowałam się odsunąć jak najdalej ale ból,który poczułam nie pozwalał mi na to.Ogarnęła mnie ciemność(...)
Promienie słoneczne wpadające przez małe okienko zaczęły mnie drażnić.Leżąc w tej samej pozycji otworzyłam oczy po czym rozejrzałam się po pomieszczeniu,w którym się znajdowałam.Był to mały pokoik o ścianach koloru brzoskwini,w którym znajdowało się łóżko,szafa,stolik a na nim stary telewizor.W pomieszczeniu obok słychać było ciche rozmowy.Gdy tylko próbowałam się podnieść to jęknęłam głośno z bólu,który poczułam.Cholera ale mnie skopali.Gdy powoli wstałam z łóżka podpierając się o stolik nocny o mało co się nie przewróciłam.W ostatniej chwili ktoś mnie złapał i pomógł usiąść.
-Kim jesteś?-spytałam się patrząc na faceta.Miał oko 30,krótkie,brązowe włosy a oczy koloru zielonego.Ubrany był w błękitną koszule,czarne dżinsy i czarne buty.
-Mam na imię Adam a moją siostrę zapewne już znasz.-powiedział wskazując na kobietę opartą o drzwi.Mimo,że była ubrana normalnie to od razu rozpoznałam ją.Była to wiedźma.
-Jak ja się tu znałam?-spytałam
-Znalazłem Cię w parku kiedy duchy Cię biły-rzekł a ja zdziwiłam się-Jestem pośrednikiem.-dał odpowiedź na me nieme pytanie.
-Musisz nam pomóc w walce Bloom.-powiedziała kobieta.
-W w...walce?-zająknęłam się.-Z kim?-spytałam się.Coś mi się wydaje,że będę tego żałować.
-Z diabłem.-rzekł Adam najspokojniej w świecie.Przełknęłam ślinę.
-Diabeł?To chyba jakieś żarty.Przecież diabeł nie istnieje.-mówiłam zdenerwowana.Adam i jego siostra patrzyli na mnie z powątpieniem.Podniosłam się z łóżka mimo ogromnego bólu.
-Ja...dziękuje za pomoc.-powiedziałam wychodząc z ich domu po drodze zabierając księgę umarłych.Gdy byłam już kawałek drogi od tego domu odwróciłam się by zobaczyć czy nie idą za mną.Nie szli.Dzięki Bogu.Chciałam jak najszybciej dotrzeć do domu by ukryć się w swoim pokoju przed tą chorą sytuacją.Nie chciałam widzieć nikogo.Gdy weszłam do domu okazało się,że rodziców nie było a dzięki kartce zostawionej przez mamę,byłam pewna,że nie wiedzieli o moim zniknięciu.Wraz z księgą poszłam do swojego pokoju po czym rzuciłam się na łóżko w celu pójścia spać(...)
Narracja Emily
Wraz z Jessem siedziałam na drzewie przed oknem w pokoju Bloom,która leżała na łóżku.Bluzka na ramiączka odsłaniała ramiona na których widniało mnóstwo siniaków a nogi niebyły w lepszym stanie.
-Powinniśmy z nią pogadać.-szepnął Jesse
-Nie.-odpowiedziałam krótko i zwięźle
-Ale zobacz w jakim ona jest stanie?!Musimy się dowiedzieć co się stało!-wykrzyknął chłopak
-Jesse zobacz lepiej w jakim ona jest stanie psychicznym a nie fizycznym.Jeśli będzie chciała to nas wezwie.-warknęłam
Ten tylko pachnął ręką co było znakiem kapitulacji.
Kilka dni później
Narracja Bloom
Od kilku dni nie byłam w szkole.Nie miałam siły i ochoty żeby iść do tego piekła a rodzicom to nie przeszkadzało.Byli zbyt zajęci by zauważyć,że ich córka wagaruje. Tata ciągle przebywał w firmie,która wspólnie prowadził ze znajomym a mama ciągle zajmowała się swoją kancelarią.Dopiero późnym wieczorem wracali do domu. Poszłam do salonu gdzie rozłożyłam się na kanapie chcąc pooglądać coś ciekawego.Gdy trafiłam na wiadomości zamarłam słysząc co prezenter mówi:
-Kolejne Zabójstwo seryjnego mordercy!W grudniu zeszłego roku w Kalifornii policja znalazła młodą kobietę.Zabójca przybił ją kołkami do odwróconego krzyża.Sprawcy nie odnalezionego a od tego momentu w każdym miesiącu pojawiają się dwa ciała zabite w ten sam sposób. Przerażeni amerykanie nazwali go diabłem. Policja niema żadnych śladów,które by naprowadziłyby na sprawce.Będziemy państwa na bieżąco informować.Dziękuje.
Mimo zakończonych już wiadomości nadal siedziałam w tej samej pozycji.Diabeł?Naprawdę?Boże w co ja się wpakowałam.Nagle do domu weszli zdenerwowani rodzice.W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka.Mama rzuciła torebkę po czym bez słowa udała się na górę trzaskając drzwiami od ich sypialni.Tata odłożył swoją aktówkę,przywitał się ze mną po czym poszedł do kuchni najprawdopodobniej po coś mocnego do picia.Ostatnio ciągle tak było.Postanowiłam się przejść mimo mrozu panującego na dworze.
Skierowałam się do parku,który wyglądał pięknie pokryty białym puchem.Blisko parku stał biały kościółek,który pasował do krajobrazu parku.Nie wiem czemu ale skierowałam się do środka kościoła.Moje przyjścia można policzyć na palcach jednej ręki.
Zbytnio nie wierzyłam.Nie wiem czemu.Może dlatego,że wierzyłam w to co widzę.Usiadła w jednej z ław patrząc ołtarz i obraz nad nim wiszący.Nie wiedziałam co robić.Potrzebowałam pomocy.Tylko nie miałam od kogo jej uzyskać.
-Coś cie trapi młoda damo?Może Ci jakoś pomogę?-usłyszałam pytanie.Spojrzałam na mężczyznę,który okazał się księdzem.
-Nie uwierzyłby ksiądz.-odpowiedziałam nadal patrząc przed siebie
-Wierze w ludzi i w to co mówią.-rzekł i odszedł.Patrzyłam jak odchodzi po czym sama wyszłam z kościoła.Potrzebowałam rozmowy z Davidem.Był pierwszą żywą osobą,która mnie lubiła.Po kilkunastu minutach marszu byłam pod Białym Domem i dzięki temu,że David uprzedził,że zawsze mają mnie wpuszczać to weszłam bez problemu.Służąca zaprowadziła mnie do pokoju Davida gdzie siedział na łóżku czytając jakąś książkę.
-Hej-szepnęłam cicho.
-Hej-powiedział uśmiechając na mój widok.Wskazał mi miejsce na końcu łóżku tak więc tam usiadłam.
-Co tam u Ciebie?Co cie tu sprowadza?-zapytał się mnie
-Moi rodzice się kłócą cały czas a do tego mam mnóstwo na głowie.-rzekłam patrząc na zdjęcie,które miał na szafce nocnej
-Może Ci jakoś pomóc?-spytał patrząc uważnie na mnie
-Gdyby załóżmy twój przyjaciel powiedziałby Ci coś nie prawdopodobnego i poprosił Cię o pomoc to co byś zrobił?-po jego minie widać było,że się zdziwił takim pytaniem ale po chwili ciszy odpowiedział:
-Gdyby był to ktoś obcy pewnie instynktownie bym zareagował.-rzekł przysuwając się bliżej mnie-Jednak gdyby był to ktoś mi bliski to uwierzyłbym mu-zakończył przybliżając się jeszcze.Teraz nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.Zatopiłam się w jego szarych tęczówkach nie robiąc nic gdy on zmniejszał odległość dzielącą nas.Jego wargi delikatnie musnęły moje czekając na moją reakcje.Odwzajemniłam pocałunek,który stał się bardziej namiętny.Moje ręce powędrowały na jego kark a on objął mnie w pasie przysuwając do siebie tak,że nie było już żadnej odległości dzielącej nas.Całowaliśmy się coraz bardziej namiętnie.Po chwili David odsunął się delikatnie.Siedzieliśmy w jednej pozycji uspokajając nasze przyspieszone oddechy(...)
Wchodząc do domu dotknęłam swoich warg.Słuchając dziewczyn w szkole jak to opowiadały o swoim pierwszym pocałunku oraz o tym jak był nieziemski i jak się czuły po tym uważałam to za stek bzdur.Teraz jednak wiedziałam,że źle myślałam.Weszłam do swojego pokoju gdzie znajdowali się Emily oraz Jesse.Byli źli.Widać to było po ich minach.Nie wiedziałam tylko dlaczego.
-Przyszedłem oznajmić Ci,że poszukam innego pośrednika a ty zajmij się całowanie syna mordercy-rzekł po czym zniknął
Emily pokręciła tylko głową po czym również zniknęła.
-Cholera jasna-warknęłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz