31.08.2012
Rozdział 9
Minął tydzień odkąd Emily i Jesse zniknęli i ani raz się nie pojawili.Było mi źle z tym faktem.Nie wiedziałam co robić i od czego zacząć.Po prostu utknęłam w punkcie zero.Nie wiedziałam nic.
-Panno Gonzales proszę mi powiedzieć kiedy rozpoczęła się bitwa powietrzna o Anglię?-zadał mi pytanie nauczyciel wyrywając z transu.Jak zawsze uwielbiałam lekcje historii to dziś ten przedmiot mnie denerwował.
-8 sierpnia 1940 roku-odpowiedziałam szybko.2 wojnę światową miałam w małym palcu.Nauczyciel pogratulował mi po czym zaczął pytać kolejnych uczniów.Gdy słyszałam odpowiedzi niektórych z uczniów to chciało mi się śmiać.Jak można nie wiedzieć kiedy rozpoczęła się 2 wojna światowa albo kiedy Niemcy zaatakowały ZSRR?No jak można nie wiedzieć?Gdy wreszcie usłyszałam dzwonek i próbowałam jak najszybciej wydostać się z klasy to głos nauczyciel zatrzymał mnie.Podeszłam do profesora Bonnaffé,który akurat układał równo klasówki.
-Tak profesorze?-spytałam
-Jesteś utalentowaną uczennicą.Widać,że interesujesz się historią.Chciałbym żebyś wzięła udział w tym konkursie-powiedział
nauczyciel podając mi kartkę z informacjami o konkursie.Przeczytałam wszystkie informacje po czym powiedziałam
-Zgadzam się panie profesorze.-powiedziałam uśmiechając się do mężczyzny.Był moim ulubionym nauczycielem.
-Ciesze się Bloom.-rzekł po czym skierowałam się w stronę wyjścia.Historia to była moja ostatnia lekcja.Teraz gdy znów nie musiałam nauczycieli to zaczęłam rozmyślać o Emily i Jesse'm.Tęskniłam za nimi.Chciałam ich zobaczyć chociaż oni chyba mnie nie chcieli nigdy już widzieć.Bolało mnie to.Spakowałam jeszcze książki z szafki po czym wyszłam na dzieciniec gdzie czekał na mnie David.Blondyn stał oparty o czarną limuzynę a wokół niego stało kilkanaście ochroniarzy. Patrzył prosto na mnie,uśmiechnięty.Szybko podeszłam do niego.
-Hej-powiedziałam
-Hej piękna-powiedział a ja zarumieniłam się jak piwonia.
-Co ty tu robisz?-spytałam ciekawa. Nie rozmawialiśmy od naszego ostatniego spotkania.
-Przyjechałem by spytać cię czy pójdziesz ze mną do kina.-powiedział.Zobaczyłam, że coraz więcej ludzi patrzyło na nas.
-Ok czemu nie.A kiedy?-spytałam coraz bardziej się rumieniąc
-Dziś.Teraz.-powiedział rozbawiony
-Ale...-nie dokończyłam gdyż mi przerwał:
-Nie daj się prosić.No Bloom-powiedział uśmiechając.Jego dłoń zbliżyła się do mojej twarzy by odgarniąć niesforny kosmyk za ucho.Poczułam dreszcze przechodzące wzdłuż mojego kręgosłupa.
-No dobra.-powiedział a blondyn otworzył drzwi limuzyny robiąc mi pierwszeństwo(...)
-Cieszę się z tego wyjścia-wyznałam mu.
Chłopak spojrzał na mnie zalotnie.To spotkanie było dla mnie oderwaniem od kłopotów.Choć na chwilę mogłam przestać myśleć
o Emily i Jessiem.Oni byli na mnie wściekli,a ja na nich.David nic im nie zrobił,a oni wyżywali się na mnie za to,
że byłam zakochana.To takie nie fair!
-Bloom?-usłyszałam głos Davida.
-Tak?
-Wchodzimy do środka.-Posłał mi kolejny zabójczy uśmiech.Podreptałam do środka kiedy nagle poczułam jak palce Davida muskają moją dłoń.Zajęliśmy swoje miejsca,a ja zaczęłam pogryzać zakupiony popcorn.
-Tylko nie zjedz całego-zaśmiał się.
35 minut później
Film okazał się totalną katastrofą.Myślałam,że usnę z nudów.David wpatrywał się tęmpym wzorkiem w ekran.
-Zielone mamuty skacząc po trampolinie-powiedziałam mu na ucho.
-Co?-krzyknął.
-Żartuję-odparłam ze śmiechem.
-Cicho!-syknął ktoś przed nami.David i ja spojrzeliśmy na siebie i parsknęliśmy śmiechem.Przybliżył się do mnie
i musnął moje usta.Odwzajemniłam ten pocałunek,który przerodził w bardziej namiętny.Po chwili oderwaliśmy się od siebie.Skierowałam swój wzrok w stronę ekranu.Nie wiedziałam co tym wszystkim sądzić.Niby się całujemy i chodzimy chyba na randki bo jeśli ludzie się całują no to chyba randka?No nawet nie widziałam co to za spotkanie.Musiałam się dowiedzieć co jest między mną a Davidem inaczej zwariuje.Moje życie i tak jest pokręcone.Za dużo tego wszystkiego.Zdecydowanie za dużo(...)
Powoli za tłumem ludzi wyszliśmy z kina by skierować się w stronę auta blondyna. David nagle przystanął i złapał mnie za dłoń.
-Masz ochotę na spacer?-spytał się mnie.Pokiwałam głową na tak po czym ruszyliśmy w stronę mojego domu z ogonem ochroniarzy z tyłu.No dalej Bloom.Musisz się dowiedzieć co to jest bo inaczej zwariujesz.Dasz rade.
-Jasne-odpowiedziałam uśmiechając się przyjaźnie do niego.Jednak przez cały spacer była cisza.Nie mogłam wydobyć z siebie słowa.Zero.Nic.Boże ale ze mnie tchórz.Byłam tchórzem i to wielkim.David odprowadził do samych drzwi.Staliśmy tak przez kilka minut gdy nagle odważyłam się go pocałować.Szybko i spontanicznie.
-Do zobaczenia-powiedziałam i szybko weszłam do swojego domu zatrzaskując Davidowi drzwi przed samym nosem.Szybko poszłam do swojego pokoju gdzie rzuciłam się na łóżku zastanawiając się co ja mam dalej zrobić.
-Emily potrzebuje Cię-szepnęłam.Wiedziałam,że się nie pojawi.Po moich policzkach zaczęły cieknąć łzy.Czułam się słaba.
-Jestem zła!Na Was obu.Ja wiem,że moim obowiązkiem jest pomagać duchom ale do diabła mam chyba prawo być szczęśliwa?A jestem właśnie szczęśliwa przy Davidzie!To nie jego wina,że ma cholernego ojca morderce!Niech was szlag trafi!-krzyknęłam załamana już do końca.Zależało mi na tym by się do mnie odzywali ale chyba oni tego nie zamierzali zrobić w najbliższym czasie.Co mam zrobić?Chce odzyskać swoją przyjaciółkę i Jessego.Spojrzałam na księgę.Odkąd ją ukradłam ani razu do niej nie zajrzałam.Bałam się przeczytać co tam jest.
-Córciu chodź na dół!-krzyknęła moja mama.Wytarłam twarz by nie widać było,że płakałam po czym skierowałam się na dół gdzie ujrzałam swojego chrzestnego,jego żonę oraz Filipha.Zbiegłam na dół by przytulić się do swojego wujka.Zawsze mieliśmy dobry kontakt.Był najlepszym wujkiem jakiego miałam.
-Cześć dziecino-powiedział uśmiechnięty czochrając mi głowę.Zawsze tak robił gdy się widzieliśmy.
-Cześć-powiedziałam również witając się z ciocią i Filiphem.(...)
Siedziałam w ogródku patrząc na swoją rodzinkę. Mama wraz ciocią plotkowały w kuchni robiąc sałatkę do grilla a tata wraz z wujkiem i Filiphem przygotowywali grill.Nagle mój chrzestny podszedł do mnie i usiadł obok mnie.
-Ej dziecinko coś nie tak?-spytał się mnie.Spojrzałam na niego a on przytulił mnie do siebie.-Dziecinko wiesz,że zawsze możesz mi wszystko powiedzieć-rzekł uśmiechając się do mnie.Postanowiłam zwierzyć się wujkowi.Tylko bez kilku szczegółów.
-No i oboje się teraz obrazili i nie odzywają się do mnie.Co mam zrobić?-spytałam się smutno
-Myślę dziecinko,że jak zaczęłaś kolegować się z tym Davidem to zapomniałaś pomóc temu Jessemu i sądzę,że gdy tylko coś zrobisz w sprawie tego chłopca i przeprosisz swoich przyjaciół to wszystko wróci do normy-powiedział wujek George a ja się uśmiechnęłam do niego,podziękowałam po czym poszłam do kuchni by wziąć talerze.Gdy kierowałam się na zewnątrz zobaczyłam lecące wiadomości.Głównym tematem było kolejne morderstwo Diabła.
-Jeśli cokolwiek państwo wiedzą proszę zgłaszać informacje do komisariatu przy aleji Lincolna do detektywa Josepha Dawon'a,który dowodzi sprawą morderstw Diabła w Waszyngtonie-rzekł prezenter kończąc tym samym wiadomości.Wiedziałam już co zrobić.Postanowiłam działać od jutra.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz