1.09.2012

Rozdział 12


-Nie komentujcie tego.Ani mi się waż-warknęłam kierując się w stronę łazienki.Potrzebowałam odpoczynku,gorącej kąpieli i snu.
Kilka godzin później
Cichy szelest obudził mnie przerywając mój piękny sen.Rozejrzałam się po pokoju.Drzwi oraz okna były zamknięte.
-Przesłyszało mi się-rzekłam sama do siebie kładąc się z powrotem na łóżku.Już zamykałam oczy czy usłyszałam odgłosy wchodzenia po schodach.Cicho by podłoga nie zaskrzypiała wyszłam z łóżka po czym skierowałam się w stronę drzwi,które lekko odchyliłam.Na dole stał obcy mężczyzna.Już miałam dzwonić po policje gdy zauważyłam jak przechodził koło lustra.
-On niema odbicia swojego-szepnęłam sama do siebie.Szybko ukryłam się za drzwiami gdy zbliżał się w stronę mojego pokoju.Wszedł po cichu nie zapalając światła.
-To tu jest księga.Czuć z daleka jej moc-rzekł mężczyzna.Wzięłam kij baseballowy i już ruszyłam na niego gdy nagle przeleciałam przez cały pokój waląc mocno w ścianę.Mężczyzna nawet nie ruszył ręką.
-Niefajnie.Myślałem już,że uda mi się bez problemów skończyć misje-rzekł patrząc na mnie z obślizłym uśmieszkiem.Jego oczy na chwile stały się zupełnie czarne.Podszedł do szafy gdzie ukryłam księgę umarłych.
-Kim jesteś?-warknęłam dusząc się-Bo na pewno nieczłowiekiem-dodałam słabo.
-Masz racje dziewczynką.Nie jestem człowiekiem.Powiem ci kim jestem bo i tak zaraz zginiesz więc i tak nikomu nic nie powiesz.Jestem sługą pana piekieł,który zwie się Lucyfer.Jestem demonem-rzekł a mnie zamurowało.Jesse.Jesse.Jesse do diabła potrzebuje Cię i Em.-Dobrze.Pożegnałaś się już ze światem to czas skończyć twój żywot.-rzekł wyjmując srebrny sztylet,który po chwili unosił się w powietrzu.Modliłam się o to by nadszedł jakikolwiek ratunek i gdy już traciłam nadzieje a sztylet zbliżał się do mojego serca w pokoju pojawili się Em i Jesse.Blondynka wykradła księgę z rąk demona a Jesse zatrzymał nóż milimetry od mojego ciała.Nagle moc,która trzymała mnie przy ścianie i dusiła zniknęła a ja padłam na podłogę łapiąc szybko powietrze.Gdy ujrzałam jego twarz widać było na niej zdziwienie.Jakby nie wiedział,że jestem pośredniczką.W jednej chwili demon chciał rzucić się na Emily ale ta rzuciła w stronę Jessego księgę.Ryknął wściekle i Emily po chwili nie było w pokoju.Przeraziłam się.
-Oddaj mi księgę.-warknął zbliżając się do niego.Ten w odpowiedzi zrobił krok w tył-Jesse jeśli oddasz mi książkę to oddam ci twoje ciało.Będziesz mógł wrócić do Hiszpanii i do swojej rodziny-rzekł mężczyzna zbliżając ponownie do niego.
-Jesse nie-szepnęłam na w odpowiedzi znów byłam przygnieciona do ściany przez moce demona.Ta dziwna gula znów pojawiła się w moim gardle powodując brak dostępu do powietrzu.Znów dusiłam się.Widziałam jak okno się otwiera a ja wyfrunęłam przez nie wisząc nad ziemią.
-Taki upadek myślę,że przeżyje i będzie miała wszystko na miejscu chyba,że zwiększymy wysokość-rzekł i na jego słowa poleciałam wyżej.Jedyne co widziałam i słyszałam to wściekły ryk Jessego,który rzucił się na tego potwora a ja w tym momencie zaczęłam spadać.Myślałam,że zderzę się z ziemią jednak poczułam jak ląduje w czyiś ramionach.Jesse delikatnie usadowił na ziemi cały czas trzymając w swych ramionach.
-Nic ci nie jest?-zapytał cicho patrząc na mnie.Musiałam wyglądać strasznie ponieważ na jego twarzy ujrzałam strach.
-Przed chwilą w moim pokoju był demon.Najprawdziwszy demon choć myślałam,że oni nie istnieją.Nie nie jest w porządku ze mną.Musimy iść do tej kobiety i jej brata.Co się stało z Em i gdzie ona jest?-rzekłam nadal roztrzęsiona.Przyjaciółka jak na zawołanie pojawiła się przed nami.Cieszyłam się,że nic jej nie jest.Miałam złe przeczucia.
Narracja 3os.
W Gabinecie Owalnym paliła się tylko jedna lampa,która oświetlała biurko przy którym siedział niemłody mężczyzna.Nagle w pomieszczeniu pojawił się mężczyzna,który jeszcze niedawno był bezkształtną postacią.
-Gdzie księga?-zapytał od razu prezydent
-Nie mam jej szefie ale muszę ci powiedzieć,że w mieście jest jeszcze dwóch pośredników a nie jeden-powiedział demon
-Co?-spytał zdziwiony.Jego sługa pokazał mu obraz myśli na których widać było młodą brunetkę oraz dwoje duchów.
-Widać,że muszę lepiej poznać przyjaciółkę syna tego człowieka i bohaterkę narodową.Rozkaż wszystkim by pilnowali tej dziewuchy.Musimy mięć ją na oku i jak najszybciej odzyskać księgę-warknął mężczyzna siedzący w fotelu
Narracja Bloom
Nie zważałam na nic.Nie zważałam na prośby Emily i Jessego,na to,że ktoś mógł mnie przyłapać jak się wymykałam z domu ani na ból w całym ciele.Po prostu musiałam się zobaczyć z tymi ludźmi natychmiast.Ubrałam się w coś ciepłego po czym zeszłam na dół skąd wzięłam buty i kurtkę.Gdy byłam w swoim pokoju wzięłam księgę,która schowałam pod kurtką.
-Bloom nie powinnaś teraz tam iść-powiedziała Emily gdy ja zakładałam swoje buty
-Musze tam pójść.Musze wiedzieć jak ochronić mój dom-warknęłam gdy poczułam ból w prawej dłoni
-Bloom a jak on tutaj wróci i do tego z wsparciem?Powinnaś opatrzeć swoje rany-rzekła denerwując mnie jeszcze bardziej.
-Cholera Em!Choć raz w życiu zamknij się.Wiem co robię-warknęłam przechodząc przez okno.Po kilku chwilach biegłam w stronę domu tej kobiety.Chwile stałam pod drzwiami zastanawiając czy jednak  stamtąd nie uciec gdy drzwi się otworzyły a w nich stała czarownica.
-Witaj Bloom-rzekła uśmiechając się aż mnie ciarki przeszły po plecach.Weszłam do środka rozglądając się dookoła.Widać było,że dom jest bardzo stary.Nie lubiłam starych budynków gdyż zawsze można było znaleźć jakieś duchy a im mniej duchów tym lepiej.W salonie ujrzałam mężczyznę brata tej kobiety.Miał na imię Adam jeśli dobrze pamiętałam.Oboje patrzyli na mnie nie mówiąc nic zapewne czekając na to co ja powiem.Przełknęłam ślinę.
-Przepraszam,że ostatnim razem Wam nie uwierzyłam i uciekłam stąd.Mieliście racje.Diabeł istnieje przynajmniej powiedział tak demon,który zaatakował mnie w domu.Pomogę Wam ale ja również potrzebuje pomocy.Musze wiedzieć jak ochronić swoich bliskich-powiedziałam wyjmując z pod kurtki księgę.Kobieta spojrzała na nią wręcz z czcią.
-Pomożemy ci Bloom-rzekł jej brat.Samotna łza strachu zostawiła ślad na policzku.Kobieta wzięła ode mnie księgę i położyła ją na stole otwierając ją.W ciszy przekartkowała księgę a jej brat skierował się do kuchni  skąd przyniósł kilka małych buteleczek.Spojrzałam na nie zastanawiając się co to za płyn w środku.
-To woda święcona.Osłabia demony a nieraz nawet powoduje,że opuszczają ciało.Ten demon który cię zaatakował mógł odejść ale może wrócić i opętać kogoś z twojej rodziny dlatego dodawaj tego do picia i polewaj nim jedzenie.Znasz egzorcyzmy?-spytał się
-Jestem pośredniczką.Nieraz muszę siłą odesłać duchy więc w tym zawodzie egzorcyzmy są potrzebne-powiedziałam trochę zła.Duchy widzę od 5 roku życia.Musze je przecież jakoś wygianiać z Ziemi.
-No tak.Jesteś młoda więc egzorcyzmy,które znasz mogą być za słabe na demon więc weź to-powiedział rzucając w moją stronę małą czarną książkę obwiązaną czerwonym paskiem.
-I co ja mam teraz zrobić?-spytałam nadal trochę przestraszona
-Wróć do domu i obserwuj swoją rodzinę.Gdy Ci wyjadą przyjdź do nas i zaczniemy działać-powiedziała kobieta,której imienia nadal nie znałam
-Ok.A co z księgą?-spytałam.Szczerze przyznam nie chciałam jej mieć przy sobie.Przyciągała za dużo zła.
-Zostanie u nas bezpiecznie ukryta.Wracaj już do domu.Jesteś sama czy z kimś?-zapytał Adam.Na te słowa koło mnie pojawił się Jesse i Emily.Adam uśmiechnął się na ich widok.Widziałam jak jego siostra chowa do sejfu księgę,który potem zamyka.Wzięłam butelki z wodą święconą po czym wyszłam wcześniej żegnając się.Szłam w ciszy a Em i Jesse obok mnie.Nie chciałam nic myśleć.Za dużo się wydarzyło i bałam się co może się wydarzyć niedługo.Czułam to napięcie przed zbliżającą się burzą.Samotna łza spłynęła po moim policzku zostawiając ślad na nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz