1.09.2012

Rozdział 13


Postanowiłam przejść się do parku. Musiałam przewietrzyć się i przemyśleć wszystko. Dlaczego ludzie mówią, że Bóg jest miłosierny? Przecież to wina Boga, że na świecie są choroby, mordercy oraz całe zło tego świata. Chociaż to Adam i Ewa zgrzeszyli to Bóg jako, że jest miłosierny to powinien im wybaczyć. Jak nie to chociaż nie karać całej ludzkości. Niewierze w Boga. Wierze w to na istnienie czego są dowody. Miałam wielki mętlik w głowie. Usiadłam na pierwszej ławce. Było mi strasznie słabo. Moim największym marzeniem było zapomnienie o tym wszystkim. Czemu nie mogłam być normalną dziewczyną? Tak bardzo chciałabym mieć mnóstwo koleżanek, mieć chłopaka i chodzić z nim na randki i nie myśleć o tym, że w domu będzie czekać na mnie jakiś duch.
Po raz kolejny w ciągu kilku godzin po moich policzkach ciekły łzy. Poczułam chłód na swoich kolanach. Był to Jesse, który klęknął przede mną opierając się na moich nogach. Nic nie mówił tylko patrzył mi głęboko w oczy jakby chciał wejść głęboko w moją dusze.
-Chce być normalna-palnęłam głupio. Zaczęłam pleść idiotyczne rzeczy. Plotłam głupstwa gdy się denerwowałam.
-Bloom jesteś normalna-rzekł a ja widziałam jak stara się nie uśmiechać
-Nieprawda-rzekłam podciągając nosem. Musiałam wyglądać strasznie.-Normalni ludzie nie widzą duchów, nie wiedzą o ich istnieniu i innych paranormalnych istot. Normalni ludzie mają przyjaciół, chodzą w weekendy do kina lub na dyskoteki, mają partnerów a ja? Ja nie mam żadnych przyjaciół, nie mam chłopaka, nie chodzę do kina ani nigdzie indziej tylko pomagam duchom! Prawie zapomniałam o najważniejszym. Cholerny demon próbował mnie zabić!-wrzasnęłam płacząc jeszcze bardziej.
-Masz nas Bloom-szepnął delikatnie
-Ja wiem. Jesteście wspaniali ale mi chodzi o żywych przyjaciół. Takich z którymi będę mogła iść do kina, przedstawić rodzicom lub cokolwiek innego. Ja chce być normalna-jęknęłam podciągając nosem.
-Bloom jesteś normalna-powtórzył cicho-Jesteś wspaniała. Jesteś miła, zabawna, przyjacielska oraz odważna. Chcesz by twoi bliscy byli szczęśliwi a szczególnie bezpieczni. Najpierw myślisz o innych a potem o sobie. Jesteś aniołem Bloom-dokończył cały czas szeptając. Jedna z jego rąk powędrowała do mojego policzka gdzie wytarł łzy lecące po nich. Poczułam chłód w tym miejscu a przyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Powinniśmy wracać. Zaczyna świtać a twoja rodzina niedługo może się obudzić-powiedziała cicho Emily tak, że podskoczyłam na jej głos. Jesse odsunął się natychmiast. Mimo, że Em miała racje to nie chciałam wracać do domu. Gdy dotarliśmy to rzuciłam wszystko i poszłam spać. Potrzebowałam odespać wszystkie nerwy.
Następnego dnia
W domu panowała cisza. Jedni z członków rodziny wogle nie rozmawiali, inny tylko używali grzecznościowych słów lub gdy czegoś potrzebowali. Tylko nieliczna garstka rozmawiała. Moi rodzice patrzyli na mnie jakbym co najmniej dom spaliła. A przecież ja uratowałam prezydenta naszego kraju. Nieważne, że jest opętany przez diabła. Jedynie wujek, ciocia i Filiph nie patrzyli na mnie morderczym wzrokiem. Błagałam w duchu by każdy oprócz z nich wyjechał bo miałam serdecznie dość(...)
Siedziałam w pokoju słuchając kłótni między wujkiem, rodzicami i dziadkami. Tylko wujek był po mojej stronie. Nie lubiłam gdy w mojej rodzinie były jakieś spory. Zawsze chciałam byśmy byli jedną, wielką kochającą się rodziną dlatego w tym momencie chciałam ogłuchnąć by nie słyszeć tego co się dzieje tam na dole. Usłyszałam ciche pukanie.
-Proszę-powiedziałam i po chwili ujrzałam ciocie i Filipha. Byli strasznie poważni.
-Nie przeszkadzamy?-spytała się mnie kobieta. Uwielbiałam ciocie. Cieszyłam się się wujek ją spotkał.
-Jasne, że nie-odpowiedziałam robiąc miejsce na łóżku. Ciocia wzięła sobie krzesło a Filiph usiadł obok mnie.
-Przyszliśmy się pożegnać-powiedziała spokojnie ciocia a ja już chciałam jej przerwać ale mnie powstrzymała.-Nie przejmuj się Bloom. Ten spór trwa już wiele lat więc przyzwyczajona jestem wraz twoim chrzestnym do tego. Jestem tu z innego powodu. Przez całą noc dyskutowałam z Georgem o tobie. Postanowiliśmy, że jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy to masz się do nas zgłosić. Jeśli rodzice nie pozwolą Ci tam startować gdzie chcesz to masz do nas zadzwonić i wujek będzie próbował przejąć prawa co do twojego wykształcenia. Pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć i gdy będzie Ci źle my ci pomożemy-powiedziała ciocia a ja czułam łzy w kącikach oczu. Jedna z nich pociekła w wzdłuż policzka.
-Ej chyba się nie poryczysz?-spytał przerażony Filiph. Zaśmiałam się cicho a brunet przytulił mnie.
-Dziękuje-szepnęłam gdy brunet mnie przytulał. Ciocia przyłączyła się do swojego syna i również mnie przytuliła. Byli wspaniałymi ludźmi i żałowałam, że niebyli moimi rodzicami. Byli tacy dobrzy i kochający. Widziałam jak dbali o swojego syna i robi wszystko by każdego dnia był szczęśliwi.
-Zazdroszczę Ci Filiph-szepnęłam wtulając się w niego jeszcze bardziej
Kilka godzin później
Wujek z ciocią i Filiphem już dawno pojechali. Zostałam sama z wściekłymi rodzicami i resztą rodziny. Czyli innymi słowy byłam w środku piekła. Siedziałam w pokoju pisząc prace na historie i słuchając wrzasków mojej matki oraz jak reszta rodziny rozmawia co ze mną zrobić. Chciałam uciec stąd jak najdalej. Usłyszałam stuk w okno. Po chwili powtórzył się kilka razy. Odsunęłam się od biurka kierując się w stronę okna. Wśród białego puchu stał David. Blondyn uśmiechnął się gdy zauważył mnie w oknie. Odwzajemniłam ten gest otwierając okno.
-Co ty tu robisz?-szepnęłam zaskoczona. Nie spodziewałam się, że tak szybko się odezwie po wczorajszym spotkaniu.
-Stęskniłem się-powiedział uśmiechnięty
-Przecież widzieliśmy się wczoraj-powiedziałam zdziwiona. Bo taka była prawda.Blondyn był pierwszym chłopakiem, który się mną interesował. Nieraz nie wiedziałam jak reagować na jego zaloty.
-No i co z tego? Zapraszam Cię do kina-powiedział nadal się uśmiechając. Zastanawiałam się przez chwile-No Bloom nie daj się prosić-poprosił. Nie mogłam odmówić jemu i jego olśniewającemu uśmiechu.
-No dobra-powiedziałam znikając mu z widoku. Wiedziałam, że matka mnie niepuści dlatego zdecydowałam się wyjść oknem. Wzięłam z szafy drugą kurtkę oraz buty. Ubrałam się po czym starając się nie spać i nie połamać kości przeszłam z parapety na pobliskie drzewo a następnie zeszłam z niego wpadając wprost w ramiona Davida.
-Nie wiedziałem, że tak do mnie lgniesz-rzekł przyciągając mnie jeszcze bardziej do siebie.
-Chciałbyś-szepnęłam gdy przybliżył swoją twarz do mojej. Nosem przejechał po moim policzku zjeżdżając w dół w stronę szyji. Cicho jęknęłam gdy złożył na niej pocałunek.
-Idziemy?-szepnął wprost do mojego ucha a ja tylko kiwnęłam na tak bo nie mogłam wydobyć słowa(...)
Kilka godzin później
-Panie przodem-rzekł przepuszczając mnie w drzwiach Białego Domu. Po obejrzeniu filmu Żelazna Dama i kilku godzinach spaceru i zabaw w śniegu David zaprosił mnie do siebie. Po raz pierwszy odkąd tu jestem było cicho. Jak się dowiedziałam od blondyna byliśmy tylko my i kilka ochroniarzy.
-Co powiesz na paczkę popcornu i kolejny film?-spytał się mnie a ja pokiwałam głową na tak.
-To ja pójdę przygotować popcorn a ty wybierz film-rzekł i wyszedł. Zaczęłam przeszukiwać płyty aż wreszcie wybrałam "Duchy moich były". Włożyłam płytę do dvd i czekałam aż zjawi się David
-Już jestem. Co wybrałaś?-spytał się mnie siadając obok i kładąc miskę z popcornem i dwie szklanki z colą na stole. W odpowiedzi pokazałam mu pudełko z tytułem.
-Ok. Niezły.-rzekł zgaszając światło. W pokoju zapanowała ciemność do puki ekran nie zabłysnął(...)
Film powoli dobiegał końca. Przez cały czas oglądania nic nie mówiliśmy tylko zajadaliśmy się jedzeniem i śmialiśmy w trakcie śmiesznych momentów. Film był fantastyczny.
-Co ty robisz?-szepnęłam gdy poczułam pocałunki na szyji.
-Całuje cię-powiedział wprost do mojego ucha lekko je przygryzając. Poczułam jego ręce oplatające mnie w tali i po chwili nie wiem jak ale siedziałam na kolanach blondyna. Ten przysunął mnie do siebie jeszcze bliżej tak, że nasze ciała stykały się ze sobą. Poczułam kolejne pocałunki na szyji.
-A film?-zapytałam zdezorientowana czując pod swoją bluzką jego ręce. Poczułam przyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa.
-Film nam nie ucieknie-rzekł wpijając się wargami w moje usta. Ten pocałunek był inny od reszty. Był bardziej zachłanny, namiętny, mocniejszy. Jęknęłam z rozkoszy. Czułam zaborczość języka, którym gładził moje podniebienie, nacisk zębów kąsających co chwila moje wargi i twardość klatki piersiowej. Czułam jak blondyn unosi mnie nie przestając całować. Po chwili leżałam na jego łóżku a on na mnie. Czułam jego pocałunki na szyji a po chwili na obojczyku. Rozpiął moją błękitną koszulę niemal rozrywając guziki, a następnie szybko i zręcznie pozbył się stanika. Jęknęłam i spojrzałam na niego zdziwiona, podczas gdy on nie przestawał pieścić moich piersi.
-David-szepnęłam.
-Ci... w moim rękach będziesz bezpieczna.-Delikatnie musnął moje usta. To nieco mnie uspokoiło. Odwzajemniłam jego pocałunku. Chcąc zachować równowagę sięgnęłam do guzików jego koszuli i powolnymi ruchami ściągnęłam ją z niego. Gładziłam jego umięśniony tors, podczas gdy jego usta zachłannie całowały moje piersi, dekolt i brzuch pozostawiając mokre ślady od pocałunków. Postanowiłam przejąć kontrolę i teraz to mężczyzna znalazł się pode mną. Całowałam jego twarz, szyję, a na końcu
lekko przygryzłam prawe ucho, usłyszałam cichy pomruk zadowolenia. Sięgnęłam do paska jego spodni i zwinnymi ruchami pozbyłam się go i rozpięłam rozporek i guzik od jego jeansów. On również zsunął moje jeansy. Czułam jak jego dłonie pieszczą moje pośladki i uda.
-David.-Znów znalazłam się pod nim i ogarnęła mnie panika na widok mojego prawie nagiego ciała i jego ust całujących mnie niebezpiecznie blisko stringów. Chłopak wrócił do moich ust i delikatnie pogłaskał mnie po policzku.
-Jeśli nie chcesz-zaczął, ale przyłożyłam mu dłoń do ust.
-Chcę-szepnęłam i znów go pocałowałam po czym szybko zsunęłam jego jeansy. On czule głaskał moje uda i całował brzuch. Wsunął dłonie pod moje stringi i spojrzał na mnie pytająco, skinęłam głową i po chwili zostałam bez staniej części garderoby. Czułam dotyk pocałunków blondyna na całym swoim, nagim ciele. Ja w tym czasie zaczęłam bawić sznurkiem od jego bokserów. Usłyszałam cichy jęk i po chwili zręcznym ruchem pozbyłam się jego bokserek.
Narracja 3os.
Mężczyzna patrzył zachwycony na nagie ciało brunetki. Mokre ślady ust blondyna znaczyły szyje, piersi, brzuch i uda dziewczyny. Ręce dziewczyny były wplątane w włosy ukochanego. Delikatnie pogładził skórę ud dziewczyny. Po chwili wszedł w czeluści jej kobiecości. Jęk rozkoszy brunetki został stłumiony przez pocałunek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz